Uległa i posłuszna  - Shirlee Busbee

Romanse historyczne to – według mnie – takie trochę bajki dla dużych dziewczynek, które od czasu do czasu lubią przenieść się do innej epoki i spotkać bohaterów, którzy świata poza sobą nie widzą, choć tak naprawdę zazwyczaj za nic w świecie nie chcą się do tego przyznać. Akcja tego typu książek przeważnie rozgrywa się albo w okresie regencji, albo w epoce wiktoriańskiej. Oczywiście mam tutaj na myśli powieści autorstwa pisarek brytyjskich lub amerykańskich, ponieważ jak do tej pory nie spotkałam się z romansem historycznym napisanym przez polską autorkę, który byłby osadzony w jednej z powyższych epok.

 

Zanim przejdę do fabuły książki, chciałabym przybliżyć nieco postać Arthura Wellesleya, 1. księcia Wellington, bo to właśnie jego osoba pojawia się w tle powieści. Pomimo że sam książę nie uczestniczy czynnie w wydarzeniach, o których mowa w książce, to jednak jego obecność w wypowiedziach poszczególnych bohaterów jest znacząca, i to właśnie dla niego muszą oni zdobyć pewne informacje, które potem mogą zmienić bieg prawdziwych wydarzeń historycznych. Na tej płaszczyźnie będziemy mieć do czynienia z wątkiem kryminalnym. Ale przejdźmy do osoby Arthura Wellesleya. Kim był? W jaki sposób zapamiętała go Wielka Brytania?

 

Obecnie Arthur Wellesley, 1. książę Wellington bardziej znany jest jako żołnierz, niż jako polityk.  Piastując stanowisko premiera Wielkiej Brytanii zapisał się w historii tego kraju jako ten, który słynął ze stosowania środków mających na celu powstrzymanie reform, natomiast jego popularność przygasła nieco właśnie z powodu jego pracy biurowej. Książę Wellington urodził się w Dublinie. Pochodził ze zubożałej anglo-irlandzkiej rodziny szlacheckiej, która zmieniła nazwisko z „Wesley” na „Wellesley”. Pozbawiony ojca w bardzo młodym wieku i zaniedbywany przez matkę, był dzieckiem nieco wycofanym społecznie. Nauki pobierał w Eton, gdzie niestety nie udało mu się zabłysnąć wiedzą. Po opuszczeniu Eton, uczęszczał na prywatne zajęcia w Brukseli, a potem dostał się do szkoły wojskowej w Angers (Francja).  Jak na ironię, młody książę nie miał wcale ochoty na zajmowanie się karierą wojskową. Zamiast tego, chciał realizować swoją miłość do muzyki. Niemniej, zgodnie z wyraźnym życzeniem matki, Arthur Wellesley wstąpił w końcu do pułku Highland.

 

 

 

Przeczytaj całość