Żona oficera - Philippa Gregory

Wojna zawsze pozostawia w ludzkiej psychice swój niezatarty ślad. Nie jest ważne czy człowiek uczestniczy w niej czynnie, wyruszając na front i stając twarzą w twarz z wrogiem, czy bierze w niej udział jako cywil. Niemniej, na traumatyczne wojenne przeżycia każdy będzie reagował inaczej. Jedni za wszelką cenę będą chcieli o nich zapomnieć, udając, że tak naprawdę wojny wcale nie było, natomiast innych wciąż będą dręczyć koszmary, nie pozwalając normalnie żyć. Wszystko oczywiście zależy od stanu emocjonalnego danego człowieka i od tego, co tak naprawdę przeżył podczas lat wojny. Wiadomo, że los żołnierza w trakcie takiego zbrojnego konfliktu jest nie do pozazdroszczenia, lecz z drugiej strony zawodowa armia jest przecież specjalnie szkolona zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Tak więc teoretycznie żołnierze powinni być przygotowani na makabryczne widoki, których prędzej czy później staną się świadkami. Czasami jednak zdarza się, że do armii powoływani są mężczyźni, którzy nie mają żadnego przygotowania. Pobór jest masowy, więc szeregi wojska zasilają lekarze, prawnicy, sklepikarze i wielu innych mężczyzn, którzy z agresją wojenną nie mają i nigdy nie mieli nic wspólnego. Tak właśnie było – między innymi – podczas pierwszej wojny światowej. Nie dziwi więc fakt, że ci, którym udało się przeżyć, wrócili z frontu niczym wraki emocjonalne. Ich zły stan psychiczny praktycznie zawsze odbijał się niekorzystnie na relacjach z bliskimi. Kłótnie, niezrozumiałe zachowanie, nocne koszmary to tylko kilka symptomów tak zwanej nerwicy frontowej.

 

Jednym z takich właśnie żołnierzy walczących podczas pierwszej wojny światowej jest Stephen Winters. Mężczyzna pochodzi ze średniozamożnej angielskiej rodziny, w której najbardziej liczą się obowiązujące normy społeczne. Mamy rok 1920, a od zakończenia wojny minęło już dwa lata. Niemniej, Stephen nie potrafi dojść do ładu ze stanem swojej psychiki. Wciąż śnią mu się koszmary. Niczym na jawie w jego umyśle przesuwają się dramatyczne wydarzenia wojenne. Oczywiście nie ma nawet najmniejszych szans na to, aby mógł zasięgnąć porady lekarza, bo przecież dżentelmen musi być silny, a przyznawanie się do własnych słabości nie uchodzi w towarzystwie. Stephen tak naprawdę nie chciał wyruszać na front i czekał praktycznie do samego końca, myśląc, że może jednak uda mu się uniknąć poboru. Niestety, stało się inaczej.



Przeczytaj całość