Powrotna droga - Karol Bunsch

 

Wiek XIII był dla Polski czasem straszliwych w skutkach najazdów plemion tatarskich. Pierwszy najazd wojsk mongolskich miał miejsce w 1241 roku i zakończył się bitwą na polach legnickich. Tatarzy szczególnie upodobali sobie Sandomierz, który z czasem doszczętnie zniszczyli, a ludność wymordowali. Niemniej, nas w tym momencie najbardziej interesuje drugi najazd tatarski z 1258 roku, który – podobnie jak trzeci – odzwierciedla dość dokładnie proces podziału państwa mongolskiego. Tatarzy byli posiłkowani przez oddziały z podbitych krain, jak na przykład przez wojsko ruskie. Oblężenie Sandomierza nastąpiło zimą, a wrogimi oddziałami dowodził niejaki Burundaj. Zdaniem autora Kroniki wołyńsko-halickiej, który najprawdopodobniej był świadkiem tamtych wydarzeń, oblężenie Sandomierza trwało bardzo długo. Bezpośredni atak przy użyciu tarana (machiny oblężniczej) trwał nieprzerwanie przez cztery dni i był skierowany na obwarowane miejskie wzgórze.

 

Niezłomność obrony Sandomierza zapisała się na kartach historii indywidualnym bohaterstwem bliżej nieznanego Lacha, który samotnie ruszył na atakujących Tatarów. Nie pochodził on ani z bojarów, ani też ze szlachetnego rodu. Jego śmierć wzbudziła panikę oraz zachęciła do próby przedarcia się mieszkańców do wciąż broniącej się twierdzy. Bez wątpienia chodzi tutaj o ufortyfikowane Wzgórze Zamkowe. Fakt umocnienia zamku potwierdza przywilej, który Bolesław V Wstydliwy nadał w 1258 roku katedrze krakowskiej za przekazanie ludzi potrzebnych do naprawienia umocnień w głównych grodach. Możliwe, że już wtedy spodziewano się tatarskiego najazdu. Czy tym odważnym Lachem był główny bohater Powrotnej drogi – Jasiek zwany „Główką”? Być może. Choć z drugiej strony nasz młodzik najazd cudem przeżył. Ale to wcale nie zmienia faktu, że tamten mężny Lach mógł stać się inspiracją dla Karola Bunscha.

 

Most, który łączył dwa warowne wzgórza nie był wystarczająco szeroki, aby pomieścić uciekających sandomierzan. Dlatego też wielu obrońców straciło życie podczas szturmu, spadając z mostu do głębokich sandomierskich wąwozów.

 

 

 

Przeczytaj całość