Wracajmy do domu - Lisa Scottoline

Relacje międzyludzkie to temat niezwykle obszerny i można byłoby o nim dyskutować w nieskończoność. Od zarania dziejów ludzie egzystują w rozmaitych grupach społecznych, gdzie albo wypracowuje się kompromisy, aby móc uniknąć konfliktów, albo znów za wszelką cenę dąży się do wszelkiej maści sporów, żeby tylko udowodnić swoją rację. Jedną z najbardziej powszechnych grup społecznych jest oczywiście rodzina. W zależności od tego jak często ją zakładamy, czyli w ile związków małżeńskich wchodzimy podczas naszego życia, nasza rodzina wciąż się powiększa. Posiadamy dzieci nie tylko własne, ale też pasierbów/pasierbice, których traktujemy zazwyczaj na równi z potomstwem biologicznym. Przynajmniej tak powinno to wyglądać. Robienie różnicy pomiędzy własnymi dziećmi a dziećmi męża czy żony z poprzedniego związku raczej nie wychodzi na dobre rodzinie i jedynie zakłóca jej prawidłowe funkcjonowanie.

 

W takim właśnie otoczeniu żyje główna bohaterka powieści Lisy Scottoline – Jill Farrow. Kobieta jest tuż po czterdziestce i bynajmniej nie ma za sobą szczęśliwej przeszłości. Pierwsze jej małżeństwo zakończyła nagła śmierć ukochanego męża. Jedynym pozytywnym aspektem tego związku jest jej nastoletnia córka, która tak naprawdę nigdy nie poznała swojego biologicznego ojca. Po jakimś czasie na drodze młodej pediatry staje William Skyler. Mężczyźnie naprawdę trudno się oprzeć. Jest przystojny, inteligentny i praktycznie nie ma kobiety, na której nie zrobiłby wrażenia. William ma też na wychowaniu dwie córki z poprzedniego małżeństwa. To Abby i Victoria. Jill i William bardzo szybko zakochują się w sobie, a przynajmniej takiego zdania jest kobieta. Niestety, ich związek tylko z pozoru można uznać za udany. Pewnego dnia coś w ich wzajemnych relacjach pęka i dochodzi do rozwodu. Chyba najbardziej cierpią na tym dziewczynki, które przez te kilka lat zdążyły się już do siebie przywiązać i nie wyobrażają sobie rozstania. Jill również kocha swoje dwie pasierbice i jakoś nie potrafi uporać się z myślą, że będzie musiała je opuścić. Niemniej, sytuacja jest naprawdę poważna i żadne inne rozwiązanie oprócz rozwodu nie wchodzi w grę.

 

 

Przeczytaj całość