Malownicze. Wymarzony czas - Magdalena Kordel

Kiedy latem tego roku po raz pierwszy zawitałam do Malowniczego i poznałam Magdę zwaną Madeleine (albo jeśli ktoś woli: Madeleine zwaną Magdą) wiedziałam, że przyjdzie taki czas, gdy tam wrócę. Jestem przekonana, że każdy na moim miejscu zrobiłby dokładnie tak samo. Trudno bowiem „wyjeżdżać” z miejsca, gdzie wszyscy są do siebie bardzo przyjaźnie nastawieni, a zło jakoś omija tereny Malowniczego szerokim łukiem. Czyżby obawiało się, że nie znajdzie tam podatnego gruntu, aby zapuścić korzenie? Możliwe. Obserwując bohaterów książki faktycznie można dojść do takiego wniosku. Niemniej, w życiu już tak jest, że wszystko się kiedyś kończy i przychodzą zmiany. Czasami coś się odmienia na dobre, a niekiedy dochodzi do tragedii, na które nikt nie ma wpływu i nie potrafi im zapobiec. W Malowniczem chyba też zaczyna dziać się coś niedobrego. Miejmy jednak nadzieję, że wszystko dobrze się skończy, bo przecież nasi bohaterowie stanowią naprawdę zgraną paczkę, w której jeden nie da zginąć drugiemu.

 

Zacznijmy jednak od początku. W pierwszym tomie serii czytelnik poznał Magdę – tłumaczkę języka francuskiego, która w dość dziwnych okolicznościach weszła w posiadanie domu położonego gdzieś w Sudetach. Jak pamiętamy, dom praktycznie nie nadawał się do zamieszkania i nowa właścicielka musiała jak najszybciej zająć się jego gruntownym remontem. Tuż po przyjeździe do Malowniczego młoda kobieta zastała komitet powitalny w osobie niezawodnego pana Miecia, który z miejsca zapałał wielką miłością do miastowej panny. Potem stopniowo w życiu Magdy zaczęli pojawiać się inni ludzie, również mieszkańcy Malowniczego. Byli jednak też i tacy, którzy trafili do miasteczka przez przypadek i związali się z nim w mniejszym lub większym stopniu. To wszystko trwa nadal i nie ma widoków na to, żeby miało coś zmienić się w tej kwestii.

 

Przeczytaj całość