4.50 z Paddington - Agatha Christie

Podróże pociągiem mogą niekiedy dostarczyć człowiekowi niezapomnianych wrażeń. Nie mam bynajmniej na myśli technicznej jakości niektórych polskich pociągów, które czasami mogą być odpowiedzialne za stan naszych emocji podczas podróży. Chodzi mi głównie o to, co możemy zaobserwować, wpatrując się uporczywie w przesuwający się za oknem krajobraz. Na pewno współczesna podróż koleją różni się diametralnie od tej sprzed wielu lat, kiedy pasażerowie nie byli jeszcze tak bardzo zajęci światem wirtualnym, a ich palce zapamiętale nie przesuwały się po klawiaturze smartfona czy ekranie tabletu. W dobie bez Internetu i funkcji Wi-Fi co najwyżej można było pogrążyć się w czytaniu jakiejś interesującej książki albo obserwować innych pasażerów bądź wpatrywać się w to, co działo się za oknem lub po prostu zasnąć. Tak więc nierzadko taki pasażer mógł zupełnie przypadkowo stać się świadkiem jakiegoś podniosłego lub tragicznego wydarzenia, o którym musiał potem bez końca opowiadać odpowiednim służbom.

 

Wyobraźmy sobie zatem, że jadąc pociągiem widzimy jak na dłoni mężczyznę, który w brutalny sposób morduje młodą kobietę. Sytuacja ma miejsce w pociągu, który akurat mija nas na sąsiednim torze. Ponieważ zarówno nasz pociąg, jak i ten obok są w ruchu, nie możemy wszcząć alarmu, który i tak na niewiele by się zdał, zważywszy że rzeczony pociąg już dawno odjechał. Poza tym cała sytuacja jest tak bardzo niewiarygodna, że raczej mało kto byłby w stanie w nią uwierzyć. Gdybyśmy podzielili się z kimś tym, co właśnie zobaczyliśmy, na pewno zostalibyśmy wyśmiani i nikt nie potraktowałby nas poważnie. Z drugiej strony jednak mogło przecież coś nam się przewidzieć. Może ten mężczyzna wcale nie mordował owej kobiety? Może on ją zwyczajnie obejmował w jakiś dziwny sposób, a my naczytaliśmy się zbyt dużo kryminałów i teraz wszystko nam się z nimi kojarzy? Jeśli głębiej się nad tym zastanowimy, to faktycznie możemy dojść do przekonania, że ulegliśmy chwilowemu złudzeniu, a rzekomo mordowana kobieta jest teraz cała i zdrowa i cieszy się życiem. Czy w takim razie powinniśmy dać sobie spokój i nikogo nie informować o zaistniałym – naszym zdaniem – wydarzeniu? Czy nasze sumienie pozwoliłoby nam żyć spokojnie i nie zastanawiać się nad wiarygodnością tamtej sytuacji? Czy widziana przez nas kobieta naprawdę mogła zostać zamordowana?

 

 

Przeczytaj całość