Zapiski z Annopola - Wiesława Bancarzewska

Rok 1938 nie był dla Polski zbyt szczęśliwy, a to głównie dlatego, że wielkimi krokami zbliżała się druga wojna światowa. Choć ludzie nie zdawali sobie jeszcze sprawy z tego, co ich czeka już za kilka bądź kilkanaście miesięcy, to jednak czuło się pewne napięcie. Z faszystowskich Niemiec co chwilę dochodziły niepokojące informacje, a Adolf Hitler (1889-1945) wraz ze swoimi współpracownikami skutecznie przygotowywał inwazję na poszczególne kraje europejskie. Wielu jednak uważało, że wódz Trzeciej Rzeszy tylko sobie pokrzyczy i przestanie. W 1938 roku Polacy nie wiedzieli jeszcze jak bardzo nasz kraj zostanie zniszczony, a Warszawa zrównana z ziemią, zaś ludzie wypędzeni z własnych domów i bestialsko zamordowani. Gdyby ktoś wówczas powiedział im o tym, zapewne uznaliby, że opowiada wierutne bzdury. Zwykli ludzie tak naprawdę zaczęli interesować się polityką dopiero wtedy, gdy władze rozpoczęły nawoływanie do masowego wspomagania obrony kraju, szczególnie pod względem finansowym.

 

Wydawało się więc, że zarówno w Polsce, jak i na świecie życie generalnie toczy się identycznie, jak do tej pory. Ludzie zajęci byli własnymi sprawami, a tylko jedna Anna Duszkowska doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co przyniesie najbliższa przyszłość. Tylko ona znała dokładną liczbę ofiar wojny i wciąż ze strachem zastanawiała się, czy jej rodzina i przyjaciele, których odnalazła w przeszłości, przeżyją. Owszem, w przypadku niektórych osób była pewna, że wojna nie wyrządzi im większej krzywdy, bo przecież, kiedy urodziła się pod koniec lat 60. XX wieku, oni nadal żyli. Niemniej lękiem napawała ją myśl, czy jej nowa rodzina, którą zupełnie nieoczekiwanie założyła w przeszłości, również bez szwanku przejdzie przez masakrę, którą Europie i światu zgotował Adolf Hitler.

 

 

 

Przeczytaj całość