Wędrówka Marty - Maureen Lee

Podczas pierwszej wojny światowej mężczyźni i kobiety służący w armii brali udział w jednej z najbrutalniejszych form walki, o jakich kiedykolwiek słyszał świat. Na wiele długich miesięcy, a nawet lat, miliony ludzi zostało wysłanych do prowadzenia walk zbrojnych z dala od rodzinnych domów i zmuszonych do uczestniczenia w szeregu straszliwych zdarzeń, które tragicznie odbiły się zarówno na ich zdrowiu fizycznym, jak i emocjonalnym. Nowoczesne – jak na tamte czasy – technologie dostępne dla każdej armii w połączeniu z ogromną liczbą ludzi zmobilizowanych do walki, dokonały w latach 1914-1918 straszliwych, śmiercionośnych i przerażających zniszczeń. Rozwój technologiczny, który nastąpił pod koniec XIX wieku sprawił, że wojsko zostało wyposażone nie tylko w ciężkie działa, ale także w karabiny maszynowe będące niezwykle skuteczną bronią defensywną tworzącą śmiercionośną strefę ognia w pierwszym szeregu obrońców. Niektórzy żołnierze musieli także kopać rowy, w których umieszczano karabiny maszynowe, co chroniło ludzi przed ostrzałem ze strony wroga i pozwalało im na wystrzeliwanie amunicji bez narażania się na niebezpieczeństwo. Nową bronią, która została wprowadzona podczas pierwszej wojny światowej był trujący gaz zgromadzony w specjalnych zbiornikach. Używano go w latach 1915-1916. Gaz sprawiał, że walka z każdą chwilą stawała się coraz bardziej nieprzewidywalna.

 

Jeszcze zanim rozpoczęła się decydująca bitwa, niesamowicie wyczerpujące było życie na froncie. Przez kilka dni lub tygodni mężczyźni pozostawali pod gołym niebem, mając ograniczony dostęp do jakiegokolwiek miejsca, gdzie mogliby schronić się przed zimnem, wiatrem, deszczem, śniegiem, bądź też przed żarem lejącym się latem z nieba. Wojsko poprzez swoje działania niszczyło dotychczasowy krajobraz, redukowało liczbę drzew i budynków, co powodowało wyludnienie okolicy, a wtedy na niektórych obszarach można było dostrzec jedynie gruz zmieszany z błotem. Nieustannie słychać było przerażające odgłosy artylerii i karabinów maszynowych wydobywające się zarówno z broni wroga, jak i przyjaciela. Niemniej wiele czasu żołnierze spędzali na czekaniu, natomiast na niektórych obszarach było naprawdę cicho, a prawdziwa walka toczyła się dość rzadko, co powodowało, że pomiędzy obydwoma stronami mógł rozwinąć się swego rodzaju nieformalny rozejm.

 

 

 

Przeczytaj całość