Rodzina Corleone - Mario Puzo, Edward Falco

W latach 1880-1920 do Stanów Zjednoczonych przybyło cztery miliony włoskich imigrantów. Większość z nich została umieszczona w wielkich gettach znajdujących się w dużych amerykańskich miastach. Najbardziej zaludnionym miejscem była nowojorska dzielnica Manhattan zwana Małą Italią. To właśnie tutaj amerykańsko-włoska mafia dopuszczała się najbardziej haniebnych czynów. Dla nowo przybyłych życie w Ameryce było naprawdę ciężkie. Ludzie tłoczyli się w mieszkaniach, które zazwyczaj były stare i zaniedbane. Mężczyźni podejmowali pracę w budownictwie oraz w fabrykach. Z kolei wiele kobiet pracowało jako szwaczki. Zwykle pracowano aż siedemdziesiąt godzin tygodniowo. Jedynym wolnym dniem od pracy była niedziela. Pierwsze nielegalne działania imigrantów były dość proste i zazwyczaj skierowane wobec innych włoskich imigrantów. Wysyłano listy, w których żądano określonej sumy pieniędzy, która z kolei miała być dostarczona w konkretne miejsce. Jeśli pieniądze nie zostałyby dostarczone, wówczas adresat listu zostałby napadnięty i zamordowany. Taka przynajmniej groźba widniała w treści przesyłki. Tego rodzaju listy najczęściej kierowane były do właścicieli dobrze prosperujących przedsiębiorstw.

 

Jeszcze zanim nastał czas prohibicji organizacje mafijne stawały się coraz bardziej wyrafinowane. Pierwszym ich posunięciem było oferowanie „ochrony”, a kiedy już właściciel sklepu lub osoba fizyczna wręczały pieniądze pewnej gałęzi mafii za wspomnianą „ochronę”, wówczas powstawała więź pomiędzy tymi dwiema stronami, co sprawiało, że każda z nich ponosiła swego rodzaju odpowiedzialność za podejmowane działania. Mafia broniła właściciela sklepu przed wymuszaniem haraczu przez innych gangsterów, a także przed drobnymi przestępstwami i problemami z policją bądź innymi obywatelami. W praktyce jakość otrzymywanego bezpieczeństwa mogła ulegać nieznacznym zmianom. Ochrona i szacunek były podstawą dla wszystkich innych działań mafijnych. Jeśli ktoś zajmował się prostytucją na określonym terenie, wówczas dzielił się z mafią dochodami. Osoba, która to robiła często znajdowała się na niższym szczeblu mafii, lecz niekiedy trafiali się również niezależni przedsiębiorcy, którzy płacili haracz, aby tylko mieć spokój i nie być wciąż nagabywanymi przez gangsterów.

 

 

Przeczytaj całość