Eugeniusz Bodo. "Już taki jestem zimny drań" - Ryszard Wolański

Rok 2016 można w Polsce śmiało nazwać Rokiem Eugeniusza Bodo (1899-1943). Z jednej strony mamy serial telewizyjny, zaś z drugiej wysyp biografii, które ostatnio pojawiają się na rynku wydawniczym niczym grzyby po deszczu. Kim zatem był osławiony Bodo, którego okoliczności śmierci przez lata komunizmu były fałszowane albo zupełnie przemilczane? Do wiadomości publicznej podawano głównie informację, że Bodo został zastrzelony przez Niemców po ich wkroczeniu do Lwowa, a miało się to stać 29 czerwca 1941 roku. Prawda okazała się jednak znacznie bardziej dramatyczna, a o Bodo można powiedzieć, że zmarł w wielkich męczarniach, które zafundowali mu Sowieci, traktując artystę jako „element niebezpieczny społecznie”. Może gdyby nie przyznawał się wówczas do szwajcarskiego obywatelstwa i nie upierał się tak przy swoim obcym pochodzeniu, wszystko potoczyłoby się inaczej? Przypuszczalnie podjął taką decyzję, ponieważ już raz szwajcarski paszport bardzo mu pomógł, więc sądził, że tym razem również tak się stanie. Niestety, nie „docenił” Sowietów i ich niezwykłej „pomysłowości” i „inteligencji” w prowadzeniu dochodzenia.

 

Eugeniusz Bodo, a właściwie Bogdan Eugène Junod, był – obok Adolfa Dymszy (1900-1975) – jednym z najsłynniejszych i najbardziej utalentowanych aktorów dwudziestolecia międzywojennego. Uwielbiali go praktycznie wszyscy, zaś w sercach kobiet zajmował szczególne miejsce. Kochały go nawet te, które nigdy nie zetknęły się z nim osobiście. I choć był amantem przedwojennego kina, to jednak swoje związki z kobietami utrzymywał w tajemnicy. Nigdy nie wystawiał swojego prywatnego życia na widok publiczny, natomiast na pytania dziennikarzy o kobiety w jego życiu reagował albo humorem, albo milczeniem, a czasami zwyczajnie zmieniał temat rozmowy. Jeśli już coś przedostało się do prasy, to była to tylko i wyłącznie zasługa dociekliwości samych dziennikarzy. Bodo ani niczego nie potwierdzał, ani też niczemu nie zaprzeczał. 

 

 

Przeczytaj całość