Stary opuszczony dom z zaniedbanym ogrodem ukrywający w swoich murach jakąś mroczną rodzinną tajemnicę sprzed dziesiątek lat to – jak dotąd – stały element każdej powieści autorstwa Kate Morton. Zastanawia zatem fakt, dlaczego Autorka niezmiennie zyskuje sobie rzesze oddanych czytelniczek na całym świecie, skoro jej książki – jak na razie – nie zaskakują niczym nowym i oryginalnym. Kate Morton pisze bowiem do tego samego schematu od dnia swojego debiutu, którym była powieść Dom w Riverton. O ile za pierwszym czy drugim razem można zachwycać się tego typu fabułą, to na dłuższą metę może ona wydawać się oklepana i nużąca. A jednak mimo to książkom Kate Morton wystawia się coraz więcej dobrych, aniżeli złych opinii. Wyjaśnienie jest chyba tylko jedno. Otóż, współczesne czytelniczki uwielbiają sagi rodzinne z akcją umiejscowioną w tajemniczym i mrocznym miejscu. Jeśli natomiast dorzuci się jeszcze do tego jakąś makabryczną zbrodnię popełnioną przed wielu laty, wówczas osiągnięcie sukcesu stanowi już tylko kwestię czasu.

 

Dom nad Jeziorem to najnowsza powieść Kate Morton i tak naprawdę nie można powiedzieć, że książka zaskakuje czymś nowym, co oczywiście było to przewidzenia już na etapie jej zapowiedzi. Charakteryzuje ją ten sam schemat, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić od prawie dziesięciu lat pisarskiej kariery Autorki. Tak więc mamy stary opuszczony dom, rodzinną niewyjaśnioną przez lata tajemnicę i bohaterów, którzy teraz usiłują za wszelką cenę odkryć co też takiego stało się z małym chłopcem, który w noc świętojańską 1933 roku zniknął bez wieści i nigdy nie udało się go odnaleźć, ani nawet ustalić jaki los go spotkał i kto brał udział w jego porwaniu. A może wręcz w zabójstwie? W dodatku praktycznie przez całą powieść nie dzieje się nic szczególnego. Dopiero pod sam koniec akcja nabiera tempa i dochodzi do decydującego rozstrzygnięcia.

 

 

Przeczytaj całość