Kołysanka dla Rosalie - Renata Kosin

Na początku XVII wieku pojawiła się seria tekstów znanych jako Manifesty Bractwa Różokrzyżowców, które przekonały wielu ludzi w Europie do wiary w istnienie tajnego stowarzyszenia, którego działanie skupiało się na uzdrawianiu, mistycyzmie oraz wiedzy tajemnej. Różokrzyżowcy opisywani w rzeczonych manifestach tak naprawdę mogli nigdy nie istnieć, lecz coraz bardziej popularna fascynacja owym bractwem zaczęła stymulować zainteresowanie ze strony wolnomularzy, którzy przez wielu ludzi uważani są za przykrywkę dla Bractwa Różokrzyżowców. Niemniej istnieje kilka różnic pomiędzy tymi dwoma stowarzyszeniami.

 

Manifesty różokrzyżowców wydawane w latach 1614-1616 mówiły, że człowiek o nazwisku Christian Rosencreutz (1378-1484) udał się swego czasu do Damaszku i przed powrotem do Niemiec zgłębił tam tajniki nauki i magii, aby w konsekwencji założyć tajne Bractwo Różanego Krzyża zwane także różokrzyżowcami. Mówiło się też, że członkowie tego stowarzyszenia musieli składać przysięgę dotyczącą darmowego leczenia chorych, wykorzystując do tego swoją tajemną wiedzę. Chociaż społeczeństwo różokrzyżowców opisane na kartach manifestów prawdopodobnie w ogóle nie istniało, to jednak zgodnie z poglądem Henrika Bogdana – profesora szwedzkiego uniwersytetu w Göteborgu, który specjalizuje się w historii religii – fascynacja bractwem przyczyniła się do powołania do życia masonerii. Pierwotnie masoni czerpali wiedzę od średniowiecznych zawodowych cechów kamieniarzy, lecz prawdą jest, że współczesna masoneria powstała dopiero w 1717 roku wraz z powołaniem do życia Wielkiej Loży w Anglii. 

 

 

 

Przeczytaj całość