Dziedzictwo Templariuszy - Steve Berry

Jakub de Molay (ok. 1244-1314) był ostatnim Wielkim Mistrzem Zakonu Templariuszy. Spłonął na stosie 18 marca 1314 roku w Paryżu. Oskarżono go o szerzenie herezji, praktykowanie czarów oraz wyrzeczenie się wiary w Jezusa Chrystusa. Historia zakonu templariuszy do dziś wzbudza ogromne zainteresowanie, dlatego nie dziwi fakt, że po ten temat sięgają nie tylko filmowcy, ale także pisarze. Legenda głosi, że templariusze ukryli gdzieś skarb, który wielu pragnie odnaleźć. Tragiczna śmierć Jakuba de Molay (z fr. Jacquesa de Molay) kończyła dzieło zniszczenia Zakonu Templariuszy, które zostało rozpoczęte ich masowymi aresztowaniami w 1307 roku, czyli tak zwaną Czystką. Aresztowań dokonywano na wyraźne polecenie ówczesnego króla Francji – Filipa IV Pięknego (1268-1314) pochodzącego z dynastii Kapetyngów. Działań tych dokonywano także za pozwoleniem rezydującego w tamtym czasie w Awinionie i uzależnionego od francuskiego władcy papieża Klemensa V (1264-1314).

 

Oskarżenia wysuwane przeciwko templariuszom były naprawdę poważne. Zarzucano im herezję, świętokradztwo, bałwochwalstwo oraz homoseksualizm, który miał ujawniać się przede wszystkim podczas ceremonii przyjmowania nowych członków w szeregi zakonu. Oczywiście – jak przystało na tamte czasy – przyznawanie się do winy wymuszane było przez stosowanie makabrycznych tortur. Niektórzy templariusze fizycznie nie byli w stanie znieść tego rodzaju mąk, więc po prostu umierali. Zaledwie kilku przyznało się do rzekomej winy. W 1312 roku papież Klemens V rozwiązał zatem Zakon Templariuszy, nie wypowiadając się przy tym o ich winie. Śledztwo prowadzone przez papieskie komisje nie potwierdzało oskarżeń, jakie pod adresem zakonu wysunął król Filip IV Piękny. Niemniej papież pozostawił mu wolną rękę w kwestii dalszego losu templariuszy. Tak więc wyrok dożywotniego więzienia na czterech dostojników zakonu wydali kardynałowie, którzy byli ściśle związani z francuskim monarchą. Gdy zatem Jakub de Molay i Gotfryd z Charnay (?-1314) cofnęli swoje wcześniejsze zeznania, które obciążały zarówno ich samych, jak i zakon, natychmiast spłonęli na stosie.

 

 

 

Przeczytaj całość