Miłość w kasztanie zaklęta - Monika A. Oleksa
Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami był park, a w tym parku fontanna z posążkiem samotnego łabędzia. Do parku co kilka dni przychodził książę. Miał na imię Piotr. Odkąd na zawsze utracił najbliższą mu osobę, jego serce pogrążyło się w ciemności, z przystojnej twarzy znikł uśmiech, a życie przestało mieć sens. Książę przychodził do parku, aby pogrążać się w zadumie, i żeby zbierać kasztany, które tak bardzo lubiła jego Marysia. Jednak książę nie wiedział, że jest ktoś, kto skrycie darzy go gorącym uczuciem i pragnie uczynić wszystko, aby na jego twarzy znów zagościł uśmiech, a życie nabrało barw…
 
Niniejsza książka z powodzeniem mogłaby zaczynać się właśnie od słów, które napisałam powyżej. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że powieść jest ckliwym romansem przepełnionym egzaltowanym słownictwem i tak naprawdę do życia czytelnika nie wnosi niczego wartościowego. Kilka lat temu książka trafiła w moje ręce przez przypadek i prawdę powiedziawszy spodziewałam się po niej czegoś zupełnie innego, niż dostałam. Przyznam, że lubię, kiedy po zakończeniu lektury mogę powiedzieć, że historia, którą właśnie przeczytałam pozytywnie mnie zaskoczyła. Tak właśnie stało się w przypadku Miłości w kasztanie zaklętej. Głównym bohaterem jest Piotr Domański, który pracuje jako ginekolog-położnik. Mężczyzna ma około czterdziestu lat, a jego całym życiem jest praca, zaś ulubionym miejscem park i ławka tuż przy fontannie z posążkiem łabędzia podrywającego się do lotu. Piotra poznajemy jesienią. Z drzew lecą kasztany, które ten zbiera, lecz tak naprawdę nie wiadomo, w jakim celu to robi.

 

 

 

Przeczytaj całość