Naśladowca  - Erica Spindler, Krzysztof Puławski

Śmierć dziecka zawsze niezwykle emocjonalnie działa zarówno na jednostkę, jak i na opinię publiczną. Jeśli dziecko umiera z powodu jakiejś nieuleczalnej choroby, to wówczas łatwiej jest nam sobie wytłumaczyć zasadność takiej tragedii. Trochę trudniej jest w przypadku, gdy mały człowiek traci życie w wypadku, do którego nie miało prawa dojść, a który zdarzył się przez nieodpowiedzialność osoby dorosłej. Natomiast chyba większość z nas nie jest w stanie zrozumieć sytuacji, w której niewinnemu dziecku ktoś odbiera życie, ponieważ tak sobie z góry zaplanował albo zwyczajnie zrobił to z powodu jakichś chorych ideologii, które w pewnym momencie zawładnęły życiem mordercy. Wtedy wstrząśnięci są praktycznie wszyscy. Media prześcigają się w podawaniu coraz to nowych informacji na temat owego tragicznego zdarzenia, zaś ludzie przez długi czas zastawiają się, jak w ogóle mogło dojść do takiego dramatu. Nie potrafią bowiem zrozumieć, że ktoś był zdolny dopuścić się tak makabrycznego czynu bez żadnego konkretnego powodu. Wówczas policja bierze sprawę w swoje ręce i usiłuje jak najszybciej złapać zabójcę. Niestety, może też zdarzyć się tak, że morderca jest nieuchwytny i wciąż wyprowadza w pole organa ścigania. Czasami muszą upłynąć długie lata, aby wreszcie podejrzany stracił czujność i zrobił jakiś błąd, który sprawi, że wpadnie w ręce policji i w konsekwencji stanie przed sądem. Niemniej zanim to się stanie może dojść do kolejnych zabójstw, a policjanci nadal nie będą potrafili wpaść na trop mordercy.

 

Tak właśnie stało się w 2001 roku w małym miasteczku Rockford w amerykańskim stanie Illinois. We własnych domach w środku nocy zostały zamordowane trzy dziesięcioletnie dziewczynki. Tym, co je łączyło był nie tylko ich wiek, lecz także kolor włosów. Zabójca wybierał sobie śliczne blondynki, które zarówno policja, jak i media nazwały aniołkami, zaś samego zabójcę określono mianem Mordercy Śpiących Aniołków. Sprawa należała do naprawdę trudnych, ponieważ sprawca nie zostawiał na miejscu zbrodni żadnych śladów, które mogłyby w jakiś sposób naprowadzić śledczych na jego trop. W dodatku zadawano sobie też pytanie, w jaki sposób morderca był w stanie pozbawić życia swoje ofiary, skoro za ścianą ich sypialni spali rodzice dziewczynek. Tak było w każdym z domów, w których popełniono tę straszną zbrodnię. Wyglądało bowiem na to, że zwyrodnialec był naprawdę inteligentny.

 

 

Przeczytaj całość