Wiśniowy jogurt - Dominika Bel
Czy możliwe jest rozwiązanie zagadki kryminalnej w ciągu dwóch, najwyżej trzech dni? W naszych polskich realiach takie błyskawiczne odnalezienie sprawcy bądź sprawców morderstwa oraz poznanie powodów jego dokonania, raczej nie wchodzi w grę. Z reguły proces odkrywania prawdy trwa znacznie dłużej. Od czego jednak mamy fikcję literacką, prawda? Kilka lat temu Dominika Bel zaproponowała czytelnikom historię o dość specyficznym tytule: Wiśniowy jogurt. Tytuł nieco intrygujący, zaś patrząc na okładkę niewiele można z niego wywnioskować. Tak naprawdę bez zagłębienia się w treść powieści, czytelnik nie wie, czego może spodziewać się po tak zatytułowanej książce. Czyżby kolejna powieść z wątkiem kulinarnym, jak na przykład Włoskie wesele autorstwa Nicky Pellegrino? Otóż nie. Tym razem mamy do czynienia z lekkim kryminałem, a dokładnie z czymś na kształt komedii kryminalnej.  
 
Warszawa. Jest wczesny ranek pewnej lipcowej niedzieli. To tego dnia swoje sześćdziesiąte urodziny świętuje powszechnie szanowany profesor socjologii, Sylwester Płonin. Na wieczór w jego willi zaplanowano już uroczyste przyjęcie urodzinowe, na którym mają zgromadzić się wszyscy członkowie jego rodziny oraz znajomi. Jednak nikt jeszcze nie wie, że na owym przyjęciu zabraknie najważniejszej osoby. Będzie brakować szanownego jubilata, gdyż ten dokładnie dziesięć minut po szóstej rano, wyleci w powietrze tuż przed swoim domem. W samochodzie profesora ktoś bowiem podłoży ładunek wybuchowy, a potem odpali go przy pomocy telefonu komórkowego. Ale kto mógł posunąć się do tak makabrycznego czynu? Kto z otoczenia profesora mógł aż tak bardzo go nienawidzić, aby chcieć go zabić? Komu Płonin zaszkodził? Komu się naraził? Nie wiadomo. Wybuch jest tak potężny, że zniszczeniu ulega nie tylko samochód naukowca, ale także zaparkowany obok motocykl oraz część ogrodzenia willi.
 

 

Przeczytaj całość