Zdrajca - Diana Palmer

Nie da się ukryć, że literatura kobieca kojarzy nam się przede wszystkim z romansami. Od dawna obserwujemy prawdziwy wysyp powieści skierowanych do kobiet. Ten swoisty boom dotyczy nie tylko literatury obcej, ale także rodzimej, która w ostatnich latach wręcz zalewa nasz rynek wydawniczy. Oczywiście nie ma w tym niczego złego pod warunkiem, że książki z tego gatunku będą napisane na poziomie, który nie będzie obrażał inteligencji czytelniczek. Wbrew pozorom nie jest wcale łatwo napisać powieść przeznaczoną dla kobiet, która spełniałaby powyższe kryterium. Czasami fabuła takich książek jest tak naiwna, że na pierwszy rzut oka widać, iż powieść została wydana tylko po to, aby móc na niej zarobić i wmówić czytelniczkom, że oto właśnie w ich ręce trafia historia, o której przez bardzo długi czas nie będą w stanie zapomnieć. Nierzadko zdarza się, że jest to tylko zwykły chwyt marketingowy, za którym kryje się chęć zysku i nic więcej. Niemniej wśród literatury kobiecej można jednak znaleźć książki, które nie są zwykłymi romansami, zaś ich autorzy poruszają na ich kartach naprawdę istotne problemy społeczne. Co ciekawe, za takimi historiami kryją się nie tylko kobiety-pisarki, ale także mężczyźni, jak chociażby Nicholas Sparks czy Richard Paul Evans. Niestety, bardzo często wszystkie powieści z gatunku literatury kobiecej wrzucane są do tego samego worka i krytykowane dla samej tylko zasady. Nie jest to uczciwe podejście do problemu, ponieważ nie każda książka dla kobiet jest zła, tak samo jak nie każda powieść zaliczana do literatury ambitnej jest dobra.

 

Kreując historię przeznaczoną stricte dla kobiet, czyli innymi słowy historię obyczajową, trudno jest pominąć w niej romans. Szkoda tylko, że wielu czytelników w takich powieściach dostrzega jedynie wątek uczuciowy zamiast skupić się na ukrytym drugim dnie, które przeważnie tam występuje. Jest to wysoce niesprawiedliwe podejście do tematu, co bardzo mnie smuci. Z drugiej strony jednak zastanawiam się, dlaczego tego typu historie pisane są z reguły do jednego schematu. Przeważnie wykreowani przez autorów główni bohaterowie posiadają trudną przeszłość. Mężczyzna to zazwyczaj typowy macho ukrywający jakieś niecne występki z przeszłości lub osobiste dramaty, który bardzo długo boi się przyznać, że potrafi także czuć, zaś kobieta to albo szara myszka, która nie wierzy w siebie z powodu przeżytych nieszczęść, albo silna zołza niszcząca wszystko, co tylko stanie jej na drodze. Taka bohaterka również mężczyzn traktuje przedmiotowo, choć gdzieś w głębi duszy pragnie być kochana, a i sama także chce komuś tę miłość dać. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze zdrady małżeńskie, które rzekomo mają podnieść walor powieści. Czy nie można stworzyć bohaterów, którzy byliby w stu procentach normalni i sprawiali wrażenie, że są ludźmi żyjącymi gdzieś obok nas? Opinie czytelniczek są jednak jednoznaczne. Tego rodzaju postacie budzą znacznie więcej emocji, niż bohaterowie, którzy mają poukładane życie. Z tego też powodu często wydają się nudni i nawet tragedie, które po drodze ich dotykają rzadko potrafią to zmienić. A ponieważ autorzy generalnie słuchają tego, co mają do powiedzenia ich czytelnicy, kreują każdą kolejną historię według ich życzenia oraz nierzadko także zgodnie z żądaniem wydawców. Moim zdaniem brak w tym swobody i kreatywności.

 

 

 

Przeczytaj całość