Dom cudzych marzeń - Philippa Gregory

Chyba nie może być nic gorszego dla młodego małżeństwa, niż to, gdy mamusia zakocha się we własnym synu. Tak, tak. Zakocha. Bo jak niby nazwać fakt, kiedy co najmniej raz w tygodniu stęskniona mamuśka robi nalot na mieszkanie młodych i zagląda w niemalże każdy kąt? Jak nazwać sytuację, w której matka praktycznie zapomina o tym, że synek już dawno wyrósł z pieluch i teraz jest dorosłym facetem z rodziną na karku? Matczyna miłość z jednej strony jest wyjątkowa i nic nie może jej zastąpić, ale z drugiej potrafi być tak zaborcza, że jest w stanie doprowadzić wręcz do tragedii. Bo przecież nikt nie zrobi tego czy tamtego tak dobrze, jak mamusia! Tylko ona robi najlepsze pierożki, piecze najwspanialsze ciasta, i tylko ona najlepiej wie, jak należy prowadzić dom. A gdzie w tym wszystkim miejsce dla synowej? Otóż synowa z reguły wcale się nie liczy. Zazwyczaj w takich sytuacjach jest pouczana przez wszystkowiedzącą mamusię, bo przecież tylko ona wie, w jaki sposób należy wychowywać dzieci. To mamusia decyduje, kiedy trzeba pójść z dzieckiem do lekarza, który i tak na niczym się nie zna. Przecież ona nie może oddać tym konowałom własnego wnuka pod opiekę, bo co oni tam wiedzą. Cała wiedza medyczna leży po stronie mamusi. Tak więc mamuśka doskonale wie, jak zadbać o dziecko syna, żeby było zdrowe i prawidłowo się rozwijało. Takie zachowanie na dłuższą metę może przyprawić nie tylko o poważny ból głowy, ale nawet doprowadzić do szaleństwa, szczególnie Bogu ducha winną synową, która nierzadko w oczach mamusi nie jest tą wymarzoną partnerką dla jej synusia.


 

Przeczytaj całość