Tajemnica królestwa - Mika Waltari
Historia chrześcijaństwa od bardzo dawna budzi zainteresowanie pisarzy, bez względu na ich przekonania religijne. Wystarczy przyjrzeć się dorobkowi literackiemu niektórych autorów, aby przekonać się, że fascynacja tym tematem jest niezwykle żywa. Nie mam tutaj na myśli jedynie publikacji stricte religijnych, gdzie – zazwyczaj osoby duchowne – próbują ukazać Boski charakter Chrystusa. Chcę zwrócić uwagę przede wszystkim na autorów, którzy podejmują się tego tematu ze względu na jego przesłanie historyczne. Każdy, komu nie jest obca historia, wie, ile tak naprawdę wycierpieli pierwsi chrześcijanie w imię wyznawanej przez siebie religii. Rzucani na pożarcie lwom czy bestialsko przybijani do krzyża, bohatersko oddawali swoje życie z Imieniem Boga na ustach. Przyznam, że sięganie po tego rodzaju temat wiąże się, z dużą odwagą, szczególnie w dzisiejszych czasach. Obecnie ludzie są bardzo podzieleni, a niejednokrotnie nawet reagują agresją, jeśli gdzieś usłyszą o Bogu, Chrystusie i innych prawdach, które podaje Kościół katolicki. Każdy pisarz, który decyduje się poruszyć w swojej książce problem wiary musi zachować ostrożność, aby nikogo nie obrazić i nie dopuścić do sytuacji, w której mógłby zostać oskarżony o obrazę uczuć religijnych. Oczywiście są też tacy autorzy, którzy celowo i z premedytacją sięgają po tematy religijne, aby móc wywołać sensację i wzbudzić kontrowersje wokół swoich powieści. A już chyba najgorszym przewinieniem pisarza jest sytuacja, kiedy na kartach swojej powieści próbuje usilnie narzucić czytelnikowi własne poglądy.
 
Wydaje mi się, że podobnie jest z pisaniem recenzji tego typu książek. Kwestie religijne to problem niezwykle delikatny. Tak naprawdę nie wiadomo, w jaki sposób podejść do tematu, aby nie zostać posądzanym o średniowieczne przekonania i dewocję, jeśli książka przypadnie do gustu i recenzent będzie się nią zachwycał. Jednak z drugiej strony, krytykując daną pozycję może również zostać zaatakowany przez tak zwanych „obrońców wiary”. Co zatem robić w takim wypadku? W ogóle nie czytać książek o tematyce religijnej? A może czytać, ale gdzieś w zaciszu swojego domu i nie przyznawać się do tego publicznie? Myślę, że żadne z tych rozwiązań nie jest dobre.



 

Przeczytaj całość