Jak nie zabiłam męża, czyli babski punkt widzenia - Christina Hopkinson

Niemalże każda młoda dziewczyna marzy o tym, że kiedyś nadejdzie taki dzień, w którym stanie ze swoim ukochanym przed ołtarzem ewentualnie przed urzędnikiem Urzędu Stanu Cywilnego i wypowie te magiczne słowa, które sprawią, że już tylko śmierć będzie w mocy ich rozłączyć. W sennych marzeniach pojawia się przytulny domek z ogródkiem tudzież gromadka grzecznych i wiecznie uśmiechniętych dzieci. A już najlepiej byłoby, gdyby ukochany małżonek każdego dnia obsypywał komplementami, rozumiał bez słów i co najmniej raz w tygodniu przynosił bukiet kwiatów lub jakiś inny, bardziej wyszukany prezent, jak na przykład element biżuterii jednej z najbardziej renomowanych marek w kraju. Dobrze byłoby, gdyby jeszcze udało się wzbudzić swoim nowym stylem życia zazdrość u koleżanek. Widok tej zieleni na ich twarzach, kiedy obserwowałyby nieziemsko przystojnego małżonka podjeżdżającego codziennie wysokiej klasy samochodem pod biuro, w którym pracuje ubóstwiana żona, byłby wręcz bezcenny. Czasami jest to lepsze niż seks. Tylko co zrobić, kiedy już dzień po ślubie bańka mydlana, w której żyła przyszła panna młoda, bezpowrotnie pęka, a mąż okazuje się zwyczajnym facetem z wadami, choć zalet też mu nie brak, lecz nie takich, o jakich myślała wybranka jego serca? Cóż począć, kiedy małżonek zapomina o koszu na brudną bieliznę i roznosi ją po całym mieszkaniu zamiast wrzucić do rzeczonego kosza? Co ma zrobić biedna małżonka, kiedy na jej oczach ten jeden jedyny i wyśniony rozrywa paczkę płatków śniadaniowych i rozrzuca je po całej kuchni, zapominając o tym, że należałoby je potem posprzątać? Jak ma zachować się żona, której mąż nie może wyrwać się z pracy, aby móc odebrać dziecko z przedszkola? No, chyba tylko złożyć pozew o rozwód, bo przecież, ileż można znieść?! Wszakże nie tak wyobrażała sobie wspólne życie!!! Miało być jak w bajce, a tu okazuje się, że mąż nie jest królewiczem, którego miały jej zazdrościć koleżanki. Nie ma zatem rady. Rozwód musi być i to jak najszybciej!!! Lecz zanim to się stanie małżonka okaże nieco miłosierdzia i da mężowi jeszcze jedną szansę. Oczywiście wymyśliła już doskonały plan, w jaki sposób tego dokona. Przez pół roku będzie robić listę przewinień, jakich dopuszcza się jej mężczyzna. Zrobi mu swego rodzaju egzamin i to od niego będzie zależeć czy go zda, czy może obleje.

 

 

 

Przeczytaj całość