Mój syn, Juliusz - Mika Waltari
To już moje ostatnie spotkanie z Trylogią rzymską, ale na pewno nie ostatnie z samym Autorem. Po przeczytaniu trylogii nabrałam ochoty też na inne książki Miki Waltariego, zważywszy że specjalizował się także w pisaniu kryminałów, czego przykładem jest seria książek z komisarzem Palmu w roli głównej. Niektórzy wręcz są skłonni twierdzić, że być może nigdy nie powstałyby książki Stiega Larssona i Henninga Mankella, gdyby nie powieści kryminalne Waltariego. Wpływ twórczości Miki Waltariego na innych pisarzy skandynawskich jest naprawdę ogromny. Niemniej dzisiaj skupmy się na ostatniej części Trylogii rzymskiej, która tak naprawdę stanowi kontynuację tomu drugiego.
 
Jak pamiętamy całość rozpoczyna opowieść Rzymianina – Marka Mezencjusza Manilianusa – który pewnego dnia trafia na Golgotę, gdzie jest świadkiem ukrzyżowania Jezusa z Nazaretu. Pod wpływem tego wydarzenia Rzymianin rozpoczyna poszukiwania Królestwa Bożego, o którym nauczał Jezus podczas swojej ziemskiej wędrówki. Z kolei w tomie drugim czytelnik zostaje wprowadzony w realia I wieku naszej ery widziane oczami syna Marka Mezencjusza Manilianusa – Minutusa Lauzusa Manilianusa. Wzajemne relacje ojca i syna nie należą do najlepszych. Młodemu Minutusowi wydaje się bowiem, że ojciec zwyczajnie oszalał i zaczął wierzyć w jakieś totalne zabobony. Takie przekonanie towarzyszy Minutusowi także w tomie trzecim trylogii. Choć ojciec jest dla niego ważny, to jednak nie spotyka się z nim tak często jak powinien. Obydwaj mężczyźni różnią się też sposobem pojmowania pewnych kwestii politycznych i tych, które dotyczą chrześcijan.



 

 

Przeczytaj całość