Czarownica - Philippa Gregory
Okres panowania dynastii Tudorów nie należał do najbezpieczniejszych. Już za czasów Henryka VIII rozpoczęła się inkwizycja, którą z powodzeniem kontynuowała jego starsza córka – Maria I Tudor, zwana „Krwawą”. Niemniej jednak, królowa swój gniew kierowała na protestantów-heretyków, zaś jej ojciec walczył z katolikami. Henryk VIII był władcą, któremu nie wolno było się sprzeciwiać. Trzeba było mieć naprawdę ogromne szczęście, aby nie dać głowy na szafocie za posiadanie własnego zdania. Król z biegiem czasu stał się niezwykle podejrzliwy i niemal wszędzie węszył spisek rzekomo wymierzony w jego osobę. Jak wiadomo, największym pragnieniem monarchy było posiadanie męskiego potomka, który po jego śmierci mógłby zasiąść na angielskim tronie i kontynuować politykę swojego rodziciela. Niestety, jedyny chorowity syn zmarł bardzo szybko nie doczekawszy ożenku, a tym samym spłodzenia potomka, natomiast córki, które brano pod uwagę, jako spadkobierczynie tronu, też nie doczekały się męskiego potomka. Oczywiście mówimy tutaj o dzieciach Henryka VIII, które przyszły na świat jako potomkowie z prawego łoża. Bo trzeba też wiedzieć, że angielski monarcha znany był z licznych romansów i posiadania rozmaitych nałożnic, które również obdarzały króla dziećmi. Lecz ci potomkowie nie wchodzili w grę jako prawowici spadkobiercy tronu.
 
Po pozbyciu się Katarzyny Aragońskiej, która była pierwszą żoną Henryka VIII, a wcześniej również małżonką jego starszego brata – Artura – król poślubił rozpustną i wyrachowaną Annę Boleyn. Konsekwencją tego kroku było zerwanie więzi z Rzymem, co oznaczało, że zwierzchnikiem Kościoła w Anglii stał się właśnie Henryk VIII, natomiast papież nie miał od tej pory wpływu na jego kształt i prawa w nim ustalane. To monarcha podejmował decyzje dotyczące religii w Anglii. Tak więc postanowił, aby wiara katolicka, czyli wszystko, co łączyło się z papieżem, została wytępiona. Tych, którzy stali po stronie Rzymu nazwano „papistami”. Dla katolickich klasztorów zaczął się prawdziwy koszmar. Na rozkaz króla mordowano mniszki, palono klasztory, a to, co nadawało się do ograbienia, po prostu sobie przywłaszczano bez żadnych skrupułów. W ówczesnej Anglii względnie bezpiecznie mogli czuć się ci, którzy określali siebie mianem protestantów. Oczywiście to wszystko uległo zmianie, ale dopiero po śmierci Henryka VIII.