I otworzyło się niebo - LaVyrle Spencer

Kiedy człowieka dotyka jakaś życiowa tragedia, wydaje mu się, że świat zawalił mu się na głowę. Myśli wówczas, że już nic dobrego go w życiu nie spotka i nie widzi przed sobą żadnej przyszłości. Tak się dzieje zazwyczaj wtedy, gdy tracimy bliską nam osobę, bez której nie wyobrażamy już sobie życia. Osobę, która była dla nas niczym promyk słońca rozświetlający nam ponure i szare dni. Dla jednych będzie to współmałżonek, natomiast dla innych rodzic, dziecko czy jakiś bardzo bliski przyjaciel, którego zawsze mogliśmy poprosić o radę i pomoc. Gdy śmierć planuje swoje przyjście powoli i jesteśmy w jakimś stopniu na nią przygotowani, wówczas odejście tej drugiej osoby jesteśmy w stanie sobie wytłumaczyć. Oczywiście nie jest to łatwe, ale przynajmniej staramy się zrozumieć dlaczego tak się stało. Przyszła nieuleczalna choroba, z którą wszyscy przegrali. Znacznie trudniej jest, kiedy śmierć zabiera nam kogoś nagle bez ostrzeżenia. Wtedy przychodzi bunt. Zaczyna się zadawanie pytań, dlaczego tak się stało i czy naprawdę musiało do tego dojść. Inaczej też odbieramy śmierć osoby starszej, a zgoła inaczej kogoś, przed kim było całe życie, a kto w dodatku zostawił tutaj bezbronne małe dzieci, którym trudno jest wytłumaczyć to, co się stało. Jak powiedzieć kilkuletniemu dziecku, że ukochana mamusia już nigdy nie przytuli i że od tej chwili będzie ją można odwiedzać już tylko na cmentarzu? Niestety, wiele ludzi staje przed takim właśnie dylematem i musi sobie z nim radzić lepiej lub gorzej.

 

 

 

Przeczytaj całość