Grzechy rodu Borgiów - Sarah Bower

O sławnym (a może niesławnym?) rodzie Borgiów napisano i powiedziano już tak wiele, że trudno jest przedstawić jakieś nowe i oryginalne informacje. Na blogu o klanie Borgiów pisałam już przy okazji recenzji książki Mario Puzo pod tytułem Rodzina Borgiów. Wówczas swoją uwagę skupiłam w głównej mierze na kontrowersyjnej postaci papieża Aleksandra VI, który nie tylko w historii Kościoła Katolickiego zapisał się jako istny rozpustnik i skorumpowany duchowny. Panuje przekonanie, iż tron Piotrowy zwyczajnie sobie kupił, płacąc komu trzeba za przychylny jego osobie wynik konklawe. Tym razem chcę skupić się na córce papieża, czyli na Lukrecji Borgii. To właśnie Lukrecja jest główną bohaterką historyczną Grzechów rodu Borgiów. Oczywiście nie bez znaczenia jest tutaj także postać jej starszego brata – Cezara, który w powieści również zajmuje centralne miejsce. Rodzeństwo było ze sobą bardzo silnie związane. Ta więź była tak mocna, że pojawiły się nawet przypuszczenia, iż łączy ich związek kazirodczy, a jego owocem miało być nawet dziecko. Z kolei papież Aleksander VI pojawia się w książce jedynie w tle, zaś akcja rozgrywa się w latach, kiedy zwierzchnik Kościoła Katolickiego jest już u kresu swojego ziemskiego życia.


Cezar i Lukrecja mieli tę samą matkę, a była nią Vannozza Cattanei – jedna z bardziej luksusowych kurtyzan wtedy jeszcze kardynała Rodrigo de Borgii. Według przekazów historycznych, Rodrigo bardzo troszczył się zarówno o nią, jak i o dzieci, które z nią spłodził. Robił to nawet wtedy, gdy przestała już być jego kochanką. Lukrecja Borgia przez całe swoje dzieciństwo była świadkiem rozpustnego zachowania swojego ojca. Na dworze urządzano seksualne orgie, w których udział brały rzesze prostytutek. Działo się tak nawet wówczas, gdy Rodrigo piastował już urząd papieża. W tamtym czasie na papieskim dworze królowała nie tylko seksualna rozpusta, ale także korupcja i kumoterstwo. Tak więc Lukrecja dorastała w otoczeniu, które mogło wywrzeć na nią tylko i wyłącznie zły wpływ. Niemniej jednak, dziewczyna zapowiadała się na naprawdę dobrze wychowaną pannę. Ojciec zagwarantował jej staranne wykształcenie. Lukrecja uczyła się łaciny, greki, francuskiego, hiszpańskiego, jak również muzyki, rysunku i tańca. Jeśli chodzi o jej urodę, to mówiono, że jest ona przeciętna, lecz w zamian los obdarował ją długimi i lśniącymi blond włosami oraz zgrabną figurą.

 

 

Przeczytaj całość