Borysław to miasto położone około stu kilometrów na południe od Lwowa. Przed wybuchem drugiej wojny światowej należało do Polski, natomiast obecnie są to tereny Ukrainy. Do 1939 roku zamieszkiwane było przez czterdzieści trzy tysiące ludzi (obecnie około trzydzieści siedem tysięcy). Czternaście tysięcy z nich stanowili Żydzi, około siedem tysięcy to ludność pochodzenia ruskiego (Rusini), natomiast jakieś sto osób było narodowości innej niż powyższe (Francuzi, Niemcy, Anglicy). Ponieważ charakterystycznym elementem miasta od dziesiątek lat jest przemysł naftowy, większość mieszkańców tamtego okresu w mniejszym lub większym stopniu była z nim związana. Ludność Borysławia miała wówczas trzech wrogów. Z jednej strony zagrażali miastu Niemcy, z drugiej bolszewicy, a z trzeciej wspomniani wyżej Rusini, których jeszcze przed wybuchem wojny Niemcy buntowali przeciwko Polakom. Kiedy było już wiadomo, że wojna z Trzecią Rzeszą jest nieunikniona, mieszkańcy Borysławia obawiali się nie tylko nadchodzących wojsk niemieckich, ale także Rusinów, których w miarę trwania okupacji zaczęto nazywać „Ukraińcami”. Ich strach był o tyle bardziej uzasadniony, że w mieście zostało bardzo mało mężczyzn, którzy mogliby go bronić, gdyż rezerwiści i spora część polskiej młodzieży w wieku poborowym zasiliła szeregi armii. Wielu mężczyzn uciekło również za granicę w obawie przed Niemcami, pozostawiając w domach kobiety i dzieci.

 

W drugiej połowie września 1939 roku w Borysławiu oraz pobliskich miejscowościach nie było żadnej władzy administracyjnej czy wojskowej. Rząd polski już się ewakuował, zaś hitlerowcy jeszcze nie weszli do miasta. Natomiast Polacy raczej nie wychodzili na ulice, aby nie narażać się na różnego rodzaju prześladowania ze strony Ukraińców, którzy zamieszkiwali wtedy nie tylko Borysław, lecz także okoliczne miejscowości, jak na przykład Tustanowice. W miarę jak armia niemiecka zbliżała się do miasta, Rusini zaczęli czuć się coraz swobodniej i zachowywać się coraz bardziej prowokacyjnie, spacerując po ulicach z bronią i grożąc Polakom śmiercią. Nastał więc czas wielkiego strachu i oczekiwania tego, co najgorsze. Polacy bali się zarówno nieznanego wroga, czyli Niemców, jak i tego, z którym do tej pory żyli na co dzień, a który z łatwością mordował pojedynczych polskich żołnierzy powracających do swoich domów z rozbitych oddziałów wojskowych. Jego ofiarami padali również zwykli cywile, którzy uciekali przed inwazją Trzeciej Rzeszy. Rozpoczęło się zatem istne polowanie na Polaków nazywanych przez Ukraińców „Lachami”.

 


Czytaj dalej